kredyt we frankach

Franek, Franuś, Franciszek.. mały chłopczyk lub dorosły mężczyzna.. ale, ale.. teraz pierwszym skojarzeniem pewnie będzie kredyt we frankach. Tak rozdmuchany i wyolbrzymiony problem. Bo co? Bo komuś rata urosła?! Bo ktoś niby nie wiąże końca z końcem?! To po jasną cholerę brał kredyt i to kredyt we frankach?!

Sorry.. ale umowa kredytowała ma około 50 stron w formacie A4 lub więcej i tam jest wyraźnie zaznaczone ‘’kredytobiorca zdaje sobie sprawę z możliwości wystąpienia różnic kursowych – w efekcie zgadza się na zmniejszenia lub zwiększenia raty” – nawet jeśli nie dokładnie tak jest napisane to taki sens jest tych zapisów. I co tu jest trudnego do zrozumienia? Biorę kredyt to znaczy, że akceptuje jego warunki. Nikt nikogo nie zmusza do kredytu we frankach czy innych walutach. Więc o co taki alarm, że już nawet Rząd chce pomagać? Jeśli będzie pomoc dla ‘’frankowców’’ to w czym gorszy jest posiadacz kredytu w złotówkach? Czemu ja spłacając swój kredyt mam też dokładać do czyjejś raty kredytu? Bo pieniądze Państwowe nie są niczyje – do tej skarbonki wpłaca każdy, a wypłacają ci co najwięcej krzyczą.

Pomoc pomocy nie równa. Nie jestem za tym żeby pomagać finansowo frankowcom – niech lepiej bank wydłuży im spłatę kredytu zmniejszając przy tym ratę. Ot proste rozwiązanie!

Bo ja w dupie mam wasz kredyt we frankach!!

Powiedziałeś A to powiedz B – weź to na klate i z honorem/dumą spłacaj kredyt!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *