K-Pax

Nadrabiając filmowe zaległości – dziś K-Pax. Nigdy nie oglądałam tego filmu od początku do końca – nawet gdy leciał w TV przełączałam dalej. I już wiem dlaczego! Tego filmu nie da się obejrzeć wyrywkowo. Trzeba oglądać od początku do końca. Początek wiele wyjaśnia, a koniec zaskakuje.

K-Pax

Opis filmu na filmweb: „Do psychiatry w szpitalu publicznym policja kieruje zatrzymanego na dworcu mężczyznę, który utrzymuje, że pochodzi z planety K-PAX. Mężczyzna ów, o imieniu Prot, utrzymuje, że jest na misji zwiadowczej i zbiera informacje o naszej planecie. Porównuje warunki atmosferyczne obu planet, przy czym ziemskie światło jest dla niego zbyt jasne. Twierdzi, że powróci do domu przed końcem lata i zachęca pozostałych pacjentów do podążenia za nim.”

Myślałam, że K-Pax będzie lekkim, łatwym i przyjemnym filmem. I po części tak było. Nie jest infantylny i prosty. Jest zaskakujący i wciągający. Wymaga skupienia i uwagi, bo wszystkie niedomówienia są dopiero po dłuższej chwili wyjaśniane albo i nie – jest przestrzeń dla widza, dla wyobraźni. Bo gdzie podziała się mieszkanka szpitala psychiatrycznego, która zniknęła razem z Protem? Prot jest tak realnie pokazany, a później (jak dla mnie) to tylko stan świadomości, alter ego głównego bohatera, ewentualnie jakby duch/zjawa przebywająca w ciele człowieka i faktycznie odlatująca na K-Pax.

Główny obraz skupia się na dwóch postaciach – doktor i pacjent. Doktor pracoholik, który uświadamia sobie w wyniku poszukiwania historii Prota jak ważna jest rodzina – i pacjent, który pomaga dziwnymi metodami innym ludziom pozbyć się swoich lęków i fobii.

.

Polecam oglądnąć. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *