zasłużony urlop

W związku ze Światowymi Dniami Młodzieży w Krakowie i utrudnieniami z tym związanymi szef pozwolił wszystkim zgłosić urlopy.. mi to nawet troche przymusowo bo mam jeszcze zaległy/stary urlop..

Szef- idziesz na urlop.. co? Nie pasują ci te dni? Mężowi obiady będziesz gotować.. :-)

M- ok.. a jak się przyzwyczai?

Szef- to mu gotuj tylko zupę!!! :-)

 

no wiec korzystam z zasłużonego urlopu.. choć jego początki nie były łatwe.. oficjalnie mam urlop od czwartku.. ale nieoficjalnie od piątku.. bo w czwartek byłam cały dzień w pracy..

Mąż z fochem odbiera mnie z autobusu..

T- masz już zasłużony urlop?

Ja- tak.. a co?

T- następnym razem zadzwonie do twojego szefa i powiem „moja żona dziś ma urlop i o 18 wróciła z pracy”..

 

Oj.. mój mąż zawsze będzie najważniejszy..

Ale pewnie sam by chciał mieć takiego pracownika pracocholika..

 

Ale czasem jak mus to mus..

22.04.2014

10 lat za nami..
10 cudownych lat..
10 szczęśliwych lat..
10 lat wzlotów i upadków..
 
MY.. zakochańce.. szczęściarze..
 
10 lat to dopiero początek.. cel – do nieskończoności..
 
 
T. widzisz jak fajnie nam razem..
Ja: nooo.. zajebiście!! :)

złoto?

Sobota rano, czyli godz. ok 11:00.. ciężko wstać.. jednak próbuje i coś mi strzeliło..
 
T. Poprzeciągaj się to będzie ci lepiej wstać..
Ja. Brakuje mi chyba magnezu i coś mi strzela w stawach.
T. Mi brakuje złota..
Ja. Jakiego złota?
T. No złota. Najlepiej 2 sztabki.. 
 
 
Pogadalim.. :)

mandarynka..

mamy na oknie owocujący krzaczek cytryny i mandarynki.. cytryny jak to one pewnie będą kwaśne.. ale mandarynki? rosły i dojrzały.. całe 4 szt. jeszcze są 2 szt na później bo muszą dojrzeć..
 
obrałam jedną mandarynkę.. ma baaardzo cienką skórkę i jest bardzo soczysta.. próbuje ją ugryźć delikatnie i ostrożnie.. i całe szczęście.. ;)
Ja. Alllleeeee kwasssss.. (wykrzywiam się i łzy lecą).. chcesz spróbować?
T. nieeeeee…
Ja. czemu one są takie kwaśne?
T. nie rozmawiałaś z nimi i dlatego..
Ja. będę podlewać je wodą z cukrem, będą słodkie.. ;)
T. taaaaa…
 
pomysłów moc..

nocne działania..

Odwrócił się do mnie tyłkiem, bo mu nie chciałam dać buzi na dobranoc.. a ponieważ nauczył mnie metody, która zawsze łamie focha – wiec do dzieła.. trzeba poślinić palec i spróbować włożyć go do jego ucha.. zawsze działa.. odwrócił się od razu.. :)
 
Pośliniłam palec..
T.: Tylko traf do ucha bo będę mieć całą głowę mokrą i jak wyjdę na zewnątrz to mnie zawieje..
 
Ot.. złośliwców działania nocne.. :)